sobota, 13 maja 2017

Wimlandia i malowane dachówki... z molami książkowymi


Wimlamndczycy zainspirowali i uczestniczyli w dniu 12 maja 2017 t. w plenerze malarskim, w ramach Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek, pt. Molariusz Warminsko-Mazurski (zobacz więcej zdjęć na Facebooku). Malowane były dachóki z Kowalewa (pow. piski), Wapnika, Wójtowa oraz z włskiej Umbrii.  Spotkaliśmy się by malować mole książkowe. Nie samym jedzeniem człowiek żyje. potrzebuje toech sztuli i zwykłego, spokojnego bycia z innymi. Jak w cittaslow. 

Na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej powstał pierwszy Warmińsko-Mazurski Molariusz. Wernisaż wystawy zaplanowany jest na początek czerwca, w ramach Nocy Bibliotek. A potem, we wrześniu, w ramach Europejskiej Nocy Naukowcó bedziemy temat kontynuowali.

Spotkamy się, by w otoczeniu wiedzy, na tarasie Biblioteki, niespiesznie rozmawiać, malować i popijać herbatę. Zaprezentowaliśmy także mapę Wimlandii. Było ciasto domowej roboty oraz specjalnie na tę okazje przywiezione ciasto z Grecji. 

Rozmawialiśmy o literaturze, dobrym życiu na prowincji, różnorodności biologicznej i … o ekologii moli książkowych. 

Dachówki były wiekowe, dużo widziały, dużo pamiętają. Może i ze 100 lat mają. Studenci kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze przygotują kilka opowieści o własnych molach książkowych. C.d.n.

Stanisław Czachorowski





piątek, 21 kwietnia 2017

Targi Regionalne w Warszawie (2017)




Regionalia w Warszawie - przygotowania



Regionalia rozpoczęliśmy od budowy stoiska, dzisiejszy dzień obfitował w wiele pracy, wrażeń i zmian koncepcji. Jutro wystawiamy produkty, ceramikę i przekąski do próbowania. Zapraszamy do odwiedzenia naszego wspólnego stoiska z Urzędem Marszałkowskim.

Wimlandia






wtorek, 4 kwietnia 2017

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

A w Olsztynie pojawiło się masło wiedź...


W ostatnich dniach marca, na brzegu osuszonego jeziora Płuciduga Mała, spotkałem w Olsztynie grzyba o nazwie masło wiedźm. Tyle, że jest to tłumaczenie z języka angielskiego - witches’ butter. Zatem nazwa z wiedźmą powstała na Wyspach Brytyjskich a nie u nas. Niemniej chodzi o grzyba u nas występującego - trzęsaka pomarańczowożółtego (Tremella mesenterica Retz). W polskim piśmiennictwie gatunek ten występuje także pod nazwami: kisielec pomarańczowy, galaretowiec kruszkowy, galaretowiec pospolity, móżdżak kruszkowy, trzęsidło pomarańczowe, trzęsak pomarańczowy i trzęsak złotożółty. Nie jest trujący ale uważany za niejadalny. Nie odznacza się żadnym smakiem ani zapachem, jest galaretowatej konsystencji. Mało apetyczny. W naszej tradycji nie został powiązany z wiedźmami czy mocami nieczystymi.

Nie został jeszcze dołączony do tradycji kulinarnej. Ale w Wimlandii, wszystko jest możliwe.
Fot. Jerzy Opioła, Wikimedia Commons
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Tremella_mesenterica_a1.JP
W tradycji anglosaskiej, a co za tym idzie i w języku, więcej grzybów nosi nazwy diabelskie i czarownicze: witch’s hat - kapelusz czarownicy (wilgotnica czerniejąca Hygrocybe conica, grzyb lekko trujący, powoduje zaburzenia trawienne), destroying angel - niszczycielski anioł (muchomor jadowity - ten na pewno jest trujący), sevil’s urn - urna diabła. W jakimś stopniu można zaliczyć także dead man’s fingers (palce trupa, palce umarlaka - Palce umarlaka w Puszczy Białowieskiej). W polskie tradycji mamy tylko trującego „szatana” - borowika szatańskiego Rubroboletus satanas.

Stanisław Czachorowski